facet zachowuje się jak dziecko

Mam 17 lat i zachowuję się jak dziecko. Czasem wydaje mi się, że się zatrzymałam w rozwoju.. Wszyscy mówią, że jestem dziecinna, niedojrzała, nie mam pojęcia o życiu. Poza tym często gadam głupoty, płaczę o bzdury i się obrażam (bo wszystko biorę do siebie). 9. Sprawianie, że czujesz się jak wariatka/idiotka. Cała ta manipulacja, kontrola i kłamstwo z pewnością odbiją się na twoim stanie psychicznym. Bycie ofiarą tego rodzaju zachowania często sprawia, że zaczynasz wątpić w swoją inteligencję i poczytalność… Tracisz świadomość tego, co jest prawdą, a co kłamstwem. 8. JAK ZACHOWUJE SIĘ HAZARDZISTA? Z patologicznym uzależnieniem od hazardu związana jest bezpośrednio obsesja i natrętne myśli, które nie pozwalają skupić uwagi na żadnej innej czynności. Głęboka fascynacja grami, powoduje wycofanie się z kontaktów towarzyskich i utracie więzi z najbliższymi, a także zaniedbywanie obowiązków w Nie wiem jak zachowuje się dziecko Twojego partnera ale podejrzewam że jego "nieodpowiednie" zachowanie mnożysz przez dwa przez sam fakt że nie jest to Twoje dziecko. Nie jesteś pierwszą kobietą która ma problem z zaakceptowaniem dziecka partnera tutaj na forum już były poruszane podobne wątki, dobrze że ten stan Ci nie odpowiada bo Wydawało ci się, że wszystko między wami jest „OK”. Jasne, jak każda para macie czasem gorsze dni. Są spięcia, awantury. W końcu wciąż się docieracie, a każde z was próbuje przeforsować swoje zdanie. Intensywne, silne emocje czy nawet ciskanie piorunami, najczęściej świadczą o dużym zaangażowaniu w relację. Jeśli on ci to sugeruje, to prawdopodobnie chce, abyś oswoiła się z myślą, że kiedyś nią zostaniesz. Gdy on podkreśla, że sobie ze wszystkim poradzisz, robi to dlatego, iż chce, abyś zechciała zostać matką. To dobrze, że on tak patrzy na te kwestie. W końcu kobiety często narzekają na to, że mężczyzna nie chce mieć z permainan bulu tangkis biasanya dimainkan oleh sebagai berikut kecuali. miałam taką sytuację w piątek, byłam na koncercie, bawiłam się cały czas z moim chłopakiem i znajomymi. do mojej koleżanki podszedł kolega, widać taki typowy podrywacz, stanął z nami i ciągle się na mnie patrzył, nie wiedziałam za bardzo o co mu chodzi, było ciemno, więc przyglądnęłam mu się czy czasem go nie znam.. żartował sobie z moimi koleżankami, mysle, ze robił to po prostu, żeby było się z czego pośmiac, że powinni brać kase za zdjęcia ze mną, pytał się ich o mój numer, prosił ich o niego, dał mojej koleżance kluczyki do samochodu i portfel wzamian, one obracały to w żart, bo przecież jasne, że mam chłopaka - stałam z nim przytulona.. no wlasnie, moj chlopak tylko stał. nie usmiechal sie, nie bawil, nic nie powiedzial, nie wzial mnie stamtad. bylo glosno, ja nawet nie za bardzo slyszalam to, co mowil tamten gosc, moj chlopak mysle, ze tez.. a jednak sie obrazil. nie odzywa sie do mnie od piatku, dzwonilam wczoraj do niego, nie odebral, napisalam czy sie zobaczymy odpisal ze nie wie, bo boli go glowa. napisalam zeby sobie cos zazyl i do popoludnia mu przeciez przejdzie, a jak nie to ja go odwiedze, napisal, ze zobaczy, ale raczej nie. napisalam ze w porzadku, ze dzis tez ide na koncert, juz nie odpisal. nie rozumiem jakos tej sytuacji, moje kolezanki mowia mi, ze jest dziwny, bo jakby byl facetem i by mu zalezalo nawet w zarcie powiedzialby do tamtego chlopaka "sluchaj kolego, ona jest zajeta".. ja jednak mysle, ze moglam sie jakos inaczej zachowac, isc stamtad albo cos.. A Ty stałaś i słuchałaś? Tak samo mogłaś powiedzieć/zażartować - wybacz jestem już zajęta Bez urazy ale twój chłopak jest dupkiem bez jaj to nie ty powinnaś się inaczej zachować tylko on. Nic nie zrobił tylko stał a teraz ma do ciebie pewnie pretensję. Jakie to typowe dla facetów. polowy nie slyszalam, skupilam sie bardziej na tym czemu moj chlopak tak zesztywnial niz na tamtym kolesiu, ale to chyba jest oczywiste, ze jestem zajeta skoro stalam z nim? A może facet nie chciał prowokować żadnej kłótni? Dziwne zachowanie faceta, ale z drugiej strony postaw się w jego sytuacji, gdyby to jakaś laska do niego zagadywała, a on by stał z Tobą i się cieszył;D Facet to facet, nie zrozumiesz, w każdym razie się nie przejmuj, złego nic nie zrobiłaś ale on sie nie odzywa.. przeszlo mi przez mysl napisac i przeprosic.. moja kolezanka sie na mnie wydarła "za co niby?!" i że to byly zarty, ze nie mam wplywu na to, ze on sie na mnie patrzyl, ze jest duzo dziewczyn na ktore nikt sie nie patrzy i niech sobie taka znajdzie itd.. sama nie wiem, odezwac sie? skąd ja to znam, jak zwykle dziewczyna jest winna tego, że była podrywana a Ty jak bys sie czula jakby jakas laska "podrywala" Twojego chlopaka w Twoim towarzystwie a on by w zaden sposob nie dal jej do zrozumienia ze ma dziewczyne i nie jest zainteresowany? Jesli sie z tego smialas Twoj chlopak mogl uznac, ze podryw Ci sie podoba. Moze nie odzywal sie, bo chcial Cie poobserwowac, zobaczyc jak zareagujesz. dla mnie twoj chlopak postopiłą jak cipa..bez obrazy jaja?mogł zareagowac i bawic sie z Toba,jednak tego nie zrobił. Cytatkamila249 a Ty jak bys sie czula jakby jakas laska "podrywala" Twojego chlopaka w Twoim towarzystwie a on by w zaden sposob nie dal jej do zrozumienia ze ma dziewczyne i nie jest zainteresowany? Dokładnie no ja się mu nie dziwę zachowałyście się z koleżankami jak głupie c.... chłopak cię podrywa a wy zamiast coś powiedzieć to się głupkowato śmiejecie przy czym prowokujecie go dalej. Co miał twój powiedzieć skoro tobie i twoim koleżanką to się podobało ? Cytatkamila249 a Ty jak bys sie czula jakby jakas laska "podrywala" Twojego chlopaka w Twoim towarzystwie a on by w zaden sposob nie dal jej do zrozumienia ze ma dziewczyne i nie jest zainteresowany?Ale też w ogóle nie reagowała na podrywy, wręcz zlewała gościa. Jej facet jest śmieszny. Ja jestem bardzo otwartą osobą, kiedyś będąc z facetem w kebabie jakiś gościu zagadał do mnie czy mam zasięg, jak powiedziałam, że tak to spytał o sieć, jak i tu odpowiedziałam to z rozbrajającym uśmiechem zapytał o numer na co mój były objął mnie z uśmiechem i odpowiedział, że zastrzeżony. Każdy zadowolony i do tego była kupa śmiechu, ale zaborcze i ograniczone osoby nie zrozumieją, że nawet takie sytuacje mogą być sympatyczne Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum. Nastazjo, zapewne czytasz moją odpowiedź już po tej wizycie (jeżeli się w ogóle odbyła), ale to nie ma wielkiego znaczenia, bo piszesz, że tego typu zachowanie męża to standard w Waszym związku. Nastazjo, wcale nie uważam, że piszesz o czymś błahym, wręcz przeciwnie - piszesz o kwestii kluczowej w związku: wartości słów. To bardzo niszczy związek, kiedy dewaluuje się wartość słów, składanych obietnic. Kiedy każde kolejne obiecanie sobie czegoś jest podszyte niewiarą, że ta umowa jest coś warta, że można liczyć na jej wypełnienie. Bardzo dobrze, że już na początku małżeństwa, a nie po paru latach, masz dość tego, że nie możesz się umówić z mężem na cokolwiek tak, by nie czuć obaw, że za chwile on tę umowę odwoła. Tak, on zachowuje się jak dziecko, ale Ty też pozłościsz się, kiedy coś odwoła i potem znowu się z nim umawiasz. Gra się toczy. A jedną z najgorszych rzeczy w związku jest utrwalenie niekorzystnego na dłuższą metę sposobu rozwiązywania trudnych, spornych sytuacji. Ty się złościsz, on się na to obraża. Ty się pytasz, co masz zrobić, a on dalej tkwi w pozycji obrażonego pięciolatka. Nastazjo, to nie działa, jak widzisz, bo Ty wchodzisz w grę, którą on inicjuje. Napisałaś, że chcesz , by on zrozumiał, że w końcu wyjdziesz z siebie i będzie niewesoło. Hmm, chciałabym to zobaczyć. Chciałabym zobaczyć ten kawałek Ciebie, który potrafi bardzo wyraźnie, jednoznacznie wyrazić swoją złość i niezgodę na taką postawę swojego męża. I nie ulec, gdy piłeczka znowu leci w Twoją stronę, bo mąż się obraza za słowo np. hipokryta. Zostaw tą piłeczkę, nie podnoś jej. A potem może pojedziesz sama na umówione spotkanie lub nie kryjąc swojego męża powiesz znajomym, dlaczego odwołujecie spotkanie? Przeczuwam, że na ogół "kryjesz" go i konsekwencje jego zachowania odczuwasz jedynie Ty, bo świat poza domem ma inną wersję wydarzeń? Nastazjo, jeżeli tak jest, może nie warto tego robić? Skoro ta metoda nie działa? Nie bierz odpowiedzialności za "wizerunek" swojego męża, bo nigdy nie będzie musiał dorosnąć. Masz problem? Napisz do naszego eksperta! Małgorzata Liszyk-Kozłowska Psychoterapeutka, ale przede wszystkim kobieta, mama, przyjaciółka wielu bliskich jej ludzi. Od lat pracuje z ludźmi - udziela porad indywidualnych, prowadzi szkolenia, grupy wsparcia oraz warsztaty rozwoju osobistego. Współpracuje z mediami: radiem, telewizją oraz prasą. #1 witam was mam poważny problem,jestem z moim mężem już 9 lat . On jest młodszy ode mnie o 6 lat (28) mamy razem Synka rocznego Kacperka . Od 2 lat zaczął grać w gry tzw. "zbiorowe" gdzie gra z kolegami . Jak wyłączyłam mu komputer (bo już nie mogłam wytrzymać) złapał mnie za ręce i zaczął mi je wykręcać .. wystraszyłam się . Teraz gdy to piszę na laptopie on gra..Chciałam by zajmował się małym to on jest zmęczony ,a jak mówię że jest uzależniony to on twierdzi że każdy ma prawo do nie wiem co robić mam ochotę odejść , jedyne co mnie trzyma to fakt że planujemy drugie dziecko (a raczej ja planuje,a on się zgadza )-wiem jak to wygląda , ale mój zegar biologiczny tyka , a ja tak bardzo pragnę mieć jeszcze dziecko ...Czuje się podle z tym że jestem z nim bo chce mieć dziecko , ale mam nadzieje że ktoś z was mnie zrozumie i porodzi bo już nie wytrzymuje !!! Nawet nie wiem czy jeszcze go Kocham bo on raczej mnie nie. reklama #2 kochana ja polecam zawsze w pierwszej kolejnosci szczera rozmowe przy wylaczonych wszelkich ,mediach i z gory ustalonych zasadach np. raz mowi jedno, raz drugie, nikt nie krzyczy i nie ubkliza itd., moja mama nauczyla mnie jednej super zasady, ktora stosuja w swoim malzenstwie, nigdy nie ide spac nim nie wyjasnie wszelkich denerwujacych mnie w danym dniu kwestii, takze na bierzaca jest wszystko wyjasnione i nic sie nie nawarstwia, powodzenia i daj znac #3 Ale to gołym okiem widać że nałóg już, nałogowiec nie myśli jak "zdrowy" człowiek... Masz 34 lata i gadasz głupoty o tykającym zegarze?? Daj spokój...jeszcze z dziesiątke zdązysz zrobić! Moim zdaniem powinnaś najpierw rozwiązać problem małżeński a dopiero potem pchać się w kolejne dziecko (nakłonić go jakoś chociaż na wizyte z psychologiem? żeby specjalista mógł powiedzieć co się właściwie dzieje?nie wiem...może też wcale nie chodzić o gry przecież...może ucieka w nie...)...naprawdę chcesz potem z 2 dzieci zostać sama?? #4 Madziu, dobrze by było byś na początek sama porozmawiała sobie z psychologiem i on by Ci poradził jak postępować. Osobiście uważam, że powinnaś szczerze z mężem porozmawiać. Może te jego gry to odstresowanie, oderwanie od rzeczywistości? Spróbuj go trochę zrozumieć. Powiedz mu jak się czujesz gdy on się tak zachowuje albo kiedy gra. Zastanów się ile rzeczy robicie razem? Ile czasu razem spędzacie? Zamiast gier zorganizuj Wam czas rodzinnie albo jeszcze lepiej we dwoje. Pozdrawiam i życzę rozwiązania kłopotu ;-) Jeśli chodzi o kwestię dzieci to jest Twoja ucieczka. Posłuchaj Sivi i jej rady... #5 Przykro mi Madziu, że uzyję ostrych słów. Masz drugie dziecko, sama tak napisałaś o swoim mężu. Jesteś zmęczona i masz dość. A jeszcze chcesz mieć trzecie. Nie ważne, że nie masz pomocy, że mąż jest zbyt zmęczony by zając się istniejącym maluchem. Podejmujesz za męża decyzje, wyłączasz mu komputer w trakcie gier. A najważniejszy jest tykający zegar i chęc posiadania dziecka, nawet z facetem, którego wątpisz, że kochasz, i w którego miłość do siebie nie wierzysz. #6 witam was mam poważny problem,jestem z moim mężem już 9 lat . On jest młodszy ode mnie o 6 lat (28) mamy razem Synka rocznego Kacperka . Od 2 lat zaczął grać w gry tzw. "zbiorowe" gdzie gra z kolegami . Jak wyłączyłam mu komputer (bo już nie mogłam wytrzymać) złapał mnie za ręce i zaczął mi je wykręcać .. wystraszyłam się . Teraz gdy to piszę na laptopie on gra..Chciałam by zajmował się małym to on jest zmęczony ,a jak mówię że jest uzależniony to on twierdzi że każdy ma prawo do nie wiem co robić mam ochotę odejść , jedyne co mnie trzyma to fakt że planujemy drugie dziecko (a raczej ja planuje,a on się zgadza )-wiem jak to wygląda , ale mój zegar biologiczny tyka , a ja tak bardzo pragnę mieć jeszcze dziecko ...Czuje się podle z tym że jestem z nim bo chce mieć dziecko , ale mam nadzieje że ktoś z was mnie zrozumie i porodzi bo już nie wytrzymuje !!! Nawet nie wiem czy jeszcze go Kocham bo on raczej mnie nie. Witam. Po pierwsze powiem, że Cię rozumiem w pełni, mam podobną sytuację. Mój mąż gra w grę internetową, podobną bądź może i tę samą co Twój mąż. Podobnie zachowuje się, gdy mówię, że to nie jest normalne,na prośby wyłączenia atakuje mnie słownie, bluźni, wyzywa od najgorszych, w niczym mi nie pomaga, ma mnie gdzieś. Ja również wątpię w jego miłość do mnie jak. Ja go kocham, ale mam dosyć, zastanawiam się nad odejściem. Jedyne co Ci powiem o radach dotyczących szczerej rozmowy to możesz tymi radami sobie ściany powyklejać. Tyle razy próbowałam i powiem Ci, że w takiej sytuacji rozmowa nie pomoże. U mnie pomogła na 2 dni, potem wszystko od nowa. Jeżeli chciałabyś pogadać z kimś o tym kto przechodzi podobne przeżycia, bardzo chętnie porozmawiam z Tobą, zawsze możesz napisać na priv. Może razem coś uda się wymyśleć. Jeżeli chodzi o dziecko, rozumiem Cię doskonale. Ja podejmując decyzję o dziecku również wiedziałam, że nie mam kolorowo i zdawałam sobie sprawę, że mogę nie mieć pomocy, ale wtedy żyje się dla dziecka, bądź dzieci i gdyby ktoś mi powiedział, że źle robię to powiedziałabym, żeby dał sobie spokój, bo moja córeczka jest dla mnie wszystkim i choćbym ja miała przegrane życie przez męża to ona jest dla mnie wszystkim i nigdy, przenigdy nie będę żałowała, że pojawiła się na świecie!!! Pozdrawiam Cię serdecznie!!! reklama #7 Madziu niestety z wszelkiej masci nalogowcami jest tak ,zeby przestal-musi chciec,a przede wszystkim musi dosrzegac swoj problem,facet reaguje agresja na probe wylaczenia kompa to juz mowi samo za siebie,spedza ilestam godz na grach,a ty..... ty planujesz kolejne dziecko z takim facetem.......... ja rozumiem ze masz silna potrzebe kochania,silny instynkt macierzynski ,ale nie tedy droga... poczekaj ,sprobuj porozmawiac ,chociaz powiem szczerze nie sadze by cos to dalo........

facet zachowuje się jak dziecko